artyści  \ Stanisław Baj



Gościmy dzisiaj w Sannikach...

O twórczości przyjaciół pisać i mówić najtrudniej, a szczególnie trudno, gdy się ma świadomość spotkania z niezwykłą osobowością artystyczną, posiadającą szczególną umiejętność sięgania po ważne, bardzo głębokie, wręcz egzystencjalne problemy ludzkiego życia. Jeśli ta twórczość uwarunkowana jest dodatkowo ogromną, wewnętrzną potrzebą mówienia prawdy o człowieku i jego najważniejszej drodze - drodze życia, o jego losie, jego czasie - to mamy do czynienia z niepowtarzalnym światem i sztuką. A świat ten otacza przecież i nas, jest realny, dotykany poprzez naszą codzienność, należy tylko na chwilę zatrzymać się, by w tej codzienności nie zgubić siebie, swojego człowieczeństwa, nie pozostawić gdzieś po drodze tego wszystkiego, co stanowi najwyższą jakość życia. W naszej ziemskiej wędrówce określony czas, miejsca, a w nim życie, przemijanie, śmierć; człowiek pędzony przez doznania, uczucia, nastroje, progi życia, podlegający nieustannym zmianom i prawom przyrody, jako maleńki i bezsilny fragment świata istniejącego w ciągu ułamka kosmicznej sekundy. O tym wszystkim mówi malarstwo Staszka Baja. Jest także opowieścią o Jego miejscu na ziemi, o bliskich - matce, sąsiadach, o rodzinnej wsi położonej nad Bugiem. Tę malarską opowieść o ludzkim życiu, zamkniętą w portretach i pejzażach, mieliśmy możliwość poznać poprzez wystawy w Muzeum Mazowieckim w Płocku i w Sannikach. Tegoroczny, kolejny kontakt z twórczością Stanisława Baja to spotkanie z jego grafikami. Są to linoryty, powstałe w odległym, 1978 roku, jako aneks do bronionego na uczelni dyplomu. Temat prowokacyjny, lecz prawdziwy - "Chlew" określa zwarty, symboliczny cykl grafik.

Sztuka jest zbiorem symboli mówiących o rzeczywistości. Tym razem w twórczości artysty bohaterem prac nie jest człowiek a zwierzę, z realnego ludzkiego życia, od zawsze towarzyszące człowiekowi, udomowione, bliskie jego egzystencji. Świat chłopskiego chlewu pełen zwierząt staje się w grafikach Baja metaforą ludzkiego życia, bezwzględnego, często z obecnością okrucieństwa i dramatu. To także świat tajemnicy narodzin i śmierci. W grafikach dominuje biel i czerń, najwyższy kontrast nastroju. kolory początku i końca, życia i śmierci. Kolor, znak tak sugestywny i mocny, dosadny jak sam temat podjęty przez artystę.

Ten krótki tekst, mający być wstępem do rozważań i spotkania z twórczością Stanisława Baja, można zakończyć myślą jednego ze znakomitych polskich artystów - Jacka Sienickiego: "Niezależnie od orientacji artystycznej są obrazy, które wchłaniają i takie, od których odbijamy się. Nie umiem określić precyzyjnie, na czym polega tajemnica wchłaniania. Ale tylko ona się liczy".

Twórczość Staszka Baja wchłania każdego, kto wychodzi naprzeciw sztuce i to jest miarą Jego talentu, wyboru postawy jako artysty w obecnej rzeczywistości.

IWONA WYSZATYCKA
historyk sztuki




galeria | artyści

do góry © www.artmera.pl do góry